Czasem od tak, mimochodem Coś czegoś staje się powodem... Foto dziennik...
Blog > Komentarze do wpisu

Ani tu, ani tam...

Czasami wchodzę do księgarni i bez jakiegoś konkretnego powodu wybieram coś na chybił trafił... tak to natknąłem się na książkę Bill'a Bryson'a "Ani tu, ani tam"...



... ok, poszukiwałem czegoś z literatury podróżniczej (jakby na to nie patrzeć to miałem wakacje, a takie szwendanie się z plecakiem zawsze mnie rajcowało) a notka z tyłu mówiła: "(...) kieruje ostrze humoru na Europę... zarzuca na ramiona plecak, sprawdza portfel... i rusza w drogę pełną niespodzianek (...) rozbiera kulturę danego kraju na czynniki pierwsze i charakteryzuje każde miejsce i osobę za pomocą swoich przekomicznie cierpkich uwag"... do tego na okładce w górnym prawym rogu informacja że do najlepsza podróżnicza książka roku... i wszystko fajnie tyle że roku 1991... i raczej nie radziłbym traktować tej pozycji jako przewodnika chociażby dlatego że kilka państw odwiedzanych przez autora już nie istnieje (Jugosławia), pomimo tego jest to pozycja całkiem ciekawa zakładając że jednak czytana z perspektywy dwudziestu lat. Pisząc ciekawa mam namyśli literaturę wakacyjną już sam pomysł wybrania się z plecakiem w pojedynkę po Europie poświęcając temu kilka tygodni (max dwa trzy miesiące) znając tylko angielski jest wiele mówiący tj zobaczyć jak najwięcej w jak najkrótszym czasie. Autor przemyka przez Norwegię, Belgię, Francję,Holandię, Niemcy, Szwecję, Włochy, Szwajcarię, Liechtenstein, Austrię, Jugosławię, Bułgarię i europejską cześć Turcji... hm przemyka to dobre słowo bo w zasadzie oprócz obiegowych opinii o konkretnych państewkach niczego więcej się nie dowiemy, powiedziałbym nawet że poznajemy dany kraj z perspektywy dworca kolejowego i otaczającego go terenu oczywiście to wszystko okraszona jest angielskim humorem i naprawdę dobrze się czyta, tylko że poza samą przyjemnością nic z tego nie wynika... miałem nadzieję że będąc w Jugosławii na kilka miesięcy przed wybuchem wojny bałkańskiej choćby w kilku akapitach opiszę że dało się wyczuć nadchodzące przemiany itp ale nic z tego... o swoim podróżowaniu autor pisze tak: 
„Dla mnie to jest właśnie najpiękniejsze w zagranicznych podróżach. Nie chcę wiedzieć, o czym ludzie rozmawiają. Nie przychodzi mi do głowy nic, co bardziej pobudzałoby dziecinne poczucie zadziwienia, niż pobyt w kraju, w którym człowiek prawie w niczym się nie orientuje. Nagle znowu masz pięć lat. Niczego nie potrafisz przeczytać, masz tylko bardzo ogólne wyobrażenie o tym, jak co działa. Nie umiesz nawet przejść przez ulicę, nie narażając się na śmierć” 
i o tym jest właśnie ta książka...:-)
niedziela, 14 sierpnia 2011, sbrozyna

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
szary-burek
2011/08/15 11:32:50
Odwiedzając Cię przypadkiem kliknąłem Ci w reklame AdTaily :)

darmowe liczniki>

statystyka