Czasem od tak, mimochodem Coś czegoś staje się powodem... Foto dziennik...
Blog > Komentarze do wpisu

Planeta Ksi

Witam po ponad miesięcznej przerwie... małe problemy z kompem a raczej z przegrzewającą się kartą graficzną i procesorem w laptopie HP i przesiadka na inną markę acer mam nadzieję że sprawi mi więcej radości i mniej stresu z obcowaniem ze sprzętem... ale ok dziś będzie o kolejnej książce Janusza Zajdla a właściwie o dwóch ale o tym potem...:-)



Po raz pierwszy zetknąłem się z prozą Zajdla nieco ponad rok temu i od tej pory nie mogę się od nich oderwać i jak tylko mam okazję zatapiam się w jego twórczości... padło na Całą prawdę o planecie Ksi i nie do końca to była książka a raczej audiobook. Międzygwiezdne podróże, hibernacja, eksplorowanie nowych światów itp itp zawsze działało na moją wyobraźnie a do tego jeszcze... jeszcze jest tu dużo o socjotechnice o nowych systemach politycznych o jednostce w sytuacjach ekstremalnych o motywach tejże nie koniecznie podzielanych przez towarzyszy... podróże międzygwiezdne to popularny temat choćby seria Star Trek ale są to zazwyczaj belerystyczne historie o kontaktach rasy ludzkiej z pozaziemskimi cywilizacjami to one najczęściej stwarzają zagrożenia tu jest nieco inaczej... to człowiek jest zagrożeniem człowieka a taka podróż to nic innego jak okazja do eksperymentów na szeroką skale... a pobudki nie koniecznie musza być szlachetne...

Ziemianie wysyłają Konwój Ekspedycyjny na planetę Ksi w innym układzie słonecznym. Ma tam zostać założona pierwsza ziemska kolonia poza Układem Słonecznym. Tuż przed lądowaniem dochodzi do rebelii — władzę nad wyprawą przejmują terroryści. Zostaje zerwany wszelki kontakt z Ziemią. Po wylądowaniu na planecie rozpoczyna się budowa osady. Załoga konwoju zostaje zmuszona do pracy przy budowie sekretnego bunkra dla przywódców rebelii, a ci, którzy nie idą na współpracę, są poddani represjom. Ostatecznie załoga zostaje zesłana w miejsce położone kilkaset kilometrów od osady.

Wybudzając z hibernacji uśpionych osadników, terroryści planują zbudować nowe społeczeństwo, któremu planują wpoić nienawiść do Ziemi. Wszyscy ludzie zostają oznaczeni numerami na czole: terroryści mają numer od 1 do 10, załoga (o ile idzie na współpracę) numery kolejne. Osadnicy mają numery trzycyfrowe i wyższe. W celach propagandowych wymyślają kłamstwo: informują osadników, że Ziemia pozostawiła ich bez broni, sprzętu oraz wyżywienia. W rzeczywistości terroryści sami zagarnęli te dobra i ukryli je w bunkrze. Wybudzili także część kobiet, by mieć własne, prywatne haremy.

Jeden z członków załogi postanawia zdobyć zaufanie rebeliantów i wkupić się w ich łaski, aby pomóc w ten sposób swoim kolegom. Jego plan nie zostaje jednak w pełni zrealizowany. Udaje mu się porwać prom i dotrzeć do zesłanych kolegów (wśród nich jest także jego ukochana), ale oni już mu nie ufają - uznają go za zdrajcę i sprzedawczyka. Bohater wyrusza w samotną podróż na Ziemię, w czasie, której doznaje pomieszania zmysłów.

Dopiero 50 lat po tych wydarzeniach zostaje wysłana ekspedycja ratunkowa, którą kieruje doświadczony kosmonauta Sloth. Ratownicy po drodze napotykają na czołowy prom konwoju, na którym znajdują podstarzałego, szalonego kosmonautę, który zdołał uciec. Z jego dziennika dowiadują się, jaki los spotkał osadników.

Wyprawa ratunkowa postanawia zbadać sytuację na planecie, choć o lądowania osadników upłynęły całe dekady. Poruszając się incognito, kosmonauci odkrywają zacofane, hierarchiczne społeczeństwo, którym rządzą potomkowie terrorystów. Dzieje kolonii przedstawia napisana przez nich księga - jedyny dokument, który wolno ludziom czytać. Księga uczy osadników nienawiści do Ziemi, a zasady sprawiają, że nawet starzy przybysze z Ziemi zapominają, jak było naprawdę.

Ps  Zajdel pozostawił konspekt drugiej części książki, akcja dzieje się około 50 lat później taka perspektywa jest całkiem, całkiem ciekawa mamy zamkniętą społeczność, obserwujemy jak za sprawą pewnych socjotechnik ewoluuje, dzieje się to na przestrzeni wieku, mamy obraz sytuacji na początku w trakcie przemiany no i gdyby książka była ukończona końcowy efekt... dla socjologa to jak trafić szóstkę w totolotka... nie starczyło jednak autorowi czasu zmarł po długiej chorobie przed zakończeniem pracy...

piątek, 07 października 2011, sbrozyna

Polecane wpisy

  • Cylinder van Troffa

    Wracam po raz kolejny do prozy Janusza Zajdla. Przy recenzji Limes inferior że mam niedosyt i jestem lekko zirytowany że autor kończy jakby w połowie, że jeszc

  • Ani tu, ani tam...

    Czasami wchodzę doksięgarni i bez jakiegoś konkretnego powodu wybieram coś na chybił trafił... tak to natknąłem się na książkę Bill'a Bryson'a "Ani tu, ani

  • Good night...

    Jak już kiedyś wspominałem na poczatku roku robię sobie listę książek które chciałbym przeczytac... Good Night Dżerzi Janusza Głowackiego była w pierwszej trój

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:

darmowe liczniki>

statystyka